Galeria Forum UMK

WOŁANIE I NIE – WOŁANIE

Malarstwo - Yolanta Nitka Nikt / Zdzisław Nitka

Yolanta Nitka Nikt i Zdzisław Nitka reprezentują wrocławskie środowisko artystyczne. Oboje studiowali pod kierunkiem profesora Józefa Hałasa, którego asystentem został Zdzisław Nitka, obecnie profesor na Wydziale Malarstwa i Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Yolanta Nitka Nikt prowadzi artystyczny Salonik Czterech Muz w Obornikach Śląskich, gdzie mieszkają.
Twórczość  Yolanty Nitki Nikt i Zdzisława Nitki rozwija się od końca lat osiemdziesiątych XX wieku.

Małgorzata Geron

Recenzja

Yolanta Nitka Nikt

Prace Yolanty Nitki Nikt przepełnione są poetyckością, odnajdywaną w otaczających ją na co dzień przedmiotach, często też wprowadzają odbiorców w świat ważnych dla niej malarzy i muzyków. Artystka zafascynowana jest także sztuką ludową, tworząc kolaże, w których sięga do autentycznych kurpiowskich wycinanek.
Na wystawie prezentowane są głownie martwe natury, w których autorka zaprasza nas do swojego świata, wypełnionego zwykłymi przedmiotami, instrumentami, zabawkami ukazanymi w towarzystwie kwiatów doniczkowych. Prace charakteryzują się odejściem od iluzjonistycznego naśladownictwa natury. Przestrzeń obrazu rozwiązana jest całkowicie na płaszczyźnie. Relacje pomiędzy przedmiotami, odznaczającymi się uproszczonymi formami, dostarczają autorce pretekstu do poszukiwania i rozwijania barwnych harmonii. Sposób budowania syntetycznych kompozycji w oparciu o wartości kolorystyczne może przywodzić na myśl skojarzenia z twórczością, odwołującą się do tradycji kapistów, z której też czerpał jej profesor Józef Hałas. Ten związek również dodatkowo podkreśla jeden z tytułów płótna dedykowanego Tadeuszowi Dominikowi („Martwa naturka dla Dominika”), ucznia Jana Cybisa. Przywołując nazwisko jednego z inicjatorów Komitetu Paryskiego, warto wspomnieć iż przed studiami na krakowskiej ASP, kształcił się we Wrocławiu pod kierunkiem Otto Müllera, członka grupy Die Brücke,  związanego z Obornikami Śląskimi. Istotę malarstwa Yolanty Nitki Nikt mogą też oddawać słowa Henri Matisse’a, do którego dorobku także odnosi się jeden z obrazów („Samotny kwiatek w stylu Matisse’a”), piszącego że: „Wartość koloru zależy od jego harmonii z sąsiednim kolorem”. Analizując jego płótna, artystka podkreśla aspekt nasycenia koloru powierzchni, powiązanej z elementami dekoracyjnymi. Koncentrując się na oszczędności formy, należy też zwrócić uwagę na samą tematykę martwych natur, rozgrywających się we wnętrzu, miejscu w którym przebywa artystka, ukazująca odbiorcy katalog przedmiotów, emocjonalnie z nią związanych, wśród których często pojawia się doniczkowy kwiat, niczym fikus u Artura Nacht-Samborskiego. Umieszczony w centrum lub nieco z boku, rozkłada swe zielone długie liście, najczęściej na błękitnym tle, stanowiąc istotną część kompozycji, wysuwając się na jej pierwszy plan. Czasami stanowi główny motyw, innym razem towarzyszą mu przedmioty, czy też dłoń sięgająca po filiżankę, lub głaszcząca pieska. Koncentrując się wokół tematu martwej natury, niewyczerpanego źródła inspiracji, artystka powraca do swoich wczesnych „PRA martwych natur”, ale jednocześnie dzieli się refleksją nad związkiem łączącym świat ją otaczający, ze światem stworzonym na płótnie.

Zdzisław Nitka

Malarstwo i grafika Zdzisława Nitki wpisuje się w nurt ekspresjonistyczny. Pomimo kolejnych fal tego kierunku powracającego choćby w twórczości grup COBRA lub  Neue Wilde, artysta sięga do jego genezy. W swojej twórczości najczęściej odwołuje się do prac powstałych w kręgu grupy Die Brücke oraz dorobku Vincenta van Gogha i Edvarda Muncha, mających wpływ na kształt nowego języka plastycznego niemieckiego ekspresjonizmu. W warstwie formalnej prace Zdzisława Nitki cechuje śmiała kolorystyka, kontrastowe zestawienia wyraźne zaakcentowanych płaszczyzn barwnych. Często nie naturalistyczne kolory podkreślają dynamikę postaci i jej otoczenia. Farba nakładana jest wyraźnymi, śmiałymi, swobodnymi pociągnięciami pędzla, tworzącymi specyficzny modelunek. Czarny gruby kontur obwodzi uproszczone, często zdeformowane, sprymitywizowane kształty. Oryginalne prace, ukazują malarski temperament twórcy.
W swoim dorobku Zdzisław Nitka  podejmuje tematy komentujące bieżące wydarzenia, jak również fakty z przeszłości, budzące nieprzerwalnie gwałtowne emocje. Przykładem takiej postawy są prezentowane na wystawie prace powstałe w 2016 roku związane z jego wyjazdem do Jerozolimy, gdzie zwiedził Yad Vashem - Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu. W tym  kompleksie miejscem szczególnie tragicznym w swojej wymowie jest Sala Imion – Pomnik Dzieci. W całkowicie ciemnej sali, rozświetlonej niewielkimi punkcikami światła, odbitego w lustrach, lektor nieprzerwalnie odczytuje listę półtora miliona żydowskich dzieci, zamordowanych przez hitlerowców w czasie II wojny światowej. Imię i nazwisko, wiek i miejsce pochodzenia…, lista ofiar niezrozumiałego okrucieństwa. Lista wybrzmiewająca w całkowitej ciszy, przemawia bardziej niż tysiące słów, pomników, tablic. W tym miejscu „Nagle doświadcza się refleksji, właściwie bólu, który jest niechęcią do siebie-homo sapiens. Dzięki temu, że jestem malarzem i wiele moich prac inspirowanych jest zdjęciami z książek o Holokauście – ważne są dla mnie te chwile, cieszę się nimi, kiedy mogę pobyć z Trude Levi, Kitti Hart-Moxon, czy Janem i Jerzym – rodzeństwem z Pragi. Myśleć o ich beztroskim, szczęśliwym dzieciństwie …. Jestem z nimi zawsze” (cyt. Z. Nitka). Właśnie im, ocalałym z Holokaustu artysta poświęcił swoje obrazy (m.in. „Kitty Hart-Moxon”, „Trude Levi z rodzicami”), odznaczające się w stosunku do innych wyciszeniem temperatury barw. Prace zostały zestawione z płótnem „Rosenheim w Bawarii”, miejsca niedaleko którego w domu opieki zmarł Iwan (John) Demjaniuk, strażnik w obozie koncentracyjnym w Sobiborze, współwinny zamordowania tysięcy Żydów, który jednak nigdy nie poniósł kary. W prezentowanych obrazach artysta zabiera głos w dyskusji, zmusza do refleksji nie tylko nad przeszłością.

Małgorzata Geron