Galeria Forum UMK

Habitat

Pracownia Grafiki Cyfrowej ASP w Katowicach

Ludność świata tłoczy się w miastach, a budowniczowie i projektanci pakują ludzi we wznoszone pionowo pudełka biur i domów mieszkalnych. […]
Ludzie mogą być skrępowani przestrzenią, w której muszą żyć, pracować. Mogą, co więcej, czuć się wpędzeni w zachowania, więzi i reakcje emocjonalne, które okazują się dla nich ponad miarę stresujące. […] W miarę narastania stresu zwiększa się też wrażliwość na zatłoczenie – ludzie stają się bardziej napięci – potrzebują coraz więcej przestrzeni w miarę tego, jak dostają jej coraz mniej.

 Bogna Świątkowska, Redukcja / Mikroprzestrzenie. Synchronizacja.

Prezentowane prace powstały pod kierunkiem prof. Adama Romaniuka w Pracowni Grafiki Cyfrowej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach

Uczestnicy wystawy:
Anna Aderek, Dagmara Cieślica, Danuta Tojka, Dominika Staniaszek, Magdalena Fudała, Mariusz Maślanka, Mateusz Kokot, Michał Cygan, Monika Sojka, Natalia Pietsch

Pracownia Grafiki Cyfrowej została utworzona przez Pana Profesora Adama Romaniuka 15. lat temu w katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Była pierwszą tego typu pracownią stworzoną w ramach struktury Katedry Grafiki. Na przestrzeni lat przyczyniła się do rozwoju artystycznego, warsztatowego oraz merytorycznego, swoich wychowanków, wypuszczając szereg twórców odnoszących sukcesy

w międzynarodowych przeglądach grafiki. Jednym z ostatnich laureatów jest Mateusz Kokot, który otrzymał Nagrodę Rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie

w Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej – Kraków 2015.

Recenzja

Instalacja typograficzna Dominiki Staniaszek odwołuje się do wydzielonych
w miastach stref: no go area. Przykładem takiej przestrzeni w moim mieście – Zabrzu – jest tzw.: „kwartał cygański“, dzielnica zamieszkana przez Romów. Obecność społeczności romskich w miastach całej Polski bywa źródłem konfliktów i agresji, której przejawem jest m.in. działalność forów internetowych o charakterze antyromskim. Komentarze, które się tam pojawiają to bardzo często nie mające nic z wspólnego
z rzeczywistością, obelgi oraz próby agitacji na rzecz „ostatecznego rozwiązania kwestii romskiej”. Prezentowany obiekt to swoisty mur stworzony z autentycznych antyromskich haseł wypisywanych na forach internetowych, mur zbudowany ze stereotypów, które zaburzają prawdziwy obraz rzeczywistości. Praca z 2013 roku nabrała szczególnego znaczenia w dobie dzisiejszego kryzysu imigracyjnego.

Tematem grafik Magdaleny Fudały jest problem wyalienowania w zindustrializowanej, miejskiej przestrzeni. Rozwój technologiczny spowodował osłabienie więzi międzyludzkich, co w konsekwencji doprowadziło jednostkę do poczucia wyizolowania społecznego.

Bardziej optymistyczne obserwacje w temacie swojego habitatu poczynił Michał Cygan, kreujący w swoich pracach magiczne, chagallowskie wizje zaobserwowanej rzeczywistości. Inspiracją do powstania grafik był dla mnie Śląsk
i jego specyficzny, magiczny klimat. Prace są wynikiem obserwacji środowiska
w jakim się znajduję. Czasami wyolbrzymiam i przerysowuję różne sytuację po to, aby nadać pracy bardziej groteskowy charakter. Pierwsze graficzne efekty tych spostrzeżeń przykuły uwagę jury II Międzynarodowego Triennale Mediów Cyfrowych – Radom 2013 – Michał zdobył wówczas wyróżnienie honorowe.
Monika Sojka bardziej koncentruje się na człowieku i jego koegzystencji z innymi ludzmi. Tworząc grafiki cyfrowe, kreuję sceny charakteryzujące się „introwertycznym” klimatem, w których główną rolę odgrywa syntetycznie potraktowana postać ludzka. Ważne są dla mnie relacje interpersonalne między postaciami oraz zależności pomiędzy nimi, a otaczającą je przestrzenią. Pracując nad strukturą grafik, posługuję się efektami rozmycia i celowego nawarstwienia zagęszczonej, spowijającej cały obraz materii. Obrazy są monochromatyczne i przyciemnione. Dzięki temu przedstawiane przez mnie sceny sprawiają wrażenie widoków oglądanych przez specyficzny filtr.

Anna Aderek – tegoroczna uczestniczka Programu Ambasador Canson, odnosi się do retrospekcji – grafika jest próbą wywołania z pamięci przestrzeni, która stanowiła mój habitat. Aktualnie to miejsce staje się coraz bardziej odległe i obce.

Mariusz Maślanka przestrzeń, w której żyje opisuje za pomocą zaobserwowanych efemerycznych zjawisk: nocą na ścianach zacienionych pomieszczeń obserwuję kształty rysowane wpadającym z zewnątrz światłem. Różnorodność, a jednocześnie prostota zauważonych form wzbudziła moje zainteresowanie. W przemianach formy swoją obecność zaznacza przejeżdżający za oknem samochód, cień rzucany przez rolę papieru opartą
o ścianę, czy doniczka stojąca na parapecie. Przedstawiłem sześć wariantów zaobserwowanej formy zestawiając je w rytmiczną kompozycję. „Projekcje”odbywające się na ścianie mojego pokoju są dla mnie czymś bardzo wyjątkowym, magicznym. Budują osobliwą aurę miejsca, w którym spędzam noc, czyniąc je zupełnie innym niż za dnia.

Oryginalny sposób rozwiązania kwestii habitatu, w bardzo surrealistycznym ujęciu proponuje Dagmara Cieślica, której prace ukazują nierealne mikroświaty inspirowane zdjęciami mikroskopowymi. Obraz został precyzyjnie utkany z drobnych struktur,
a formy robaków zmodyfikowane i przerysowane oraz osadzone
w przestrzeni sprawiającej iluzję głębi. Całość tworzy nieco surrealistyczną wizję siedliska najmniejszych organizmów żywych.

W świecie fantastyki i imaginacji porusza się Mateusz Kokot, jego cykl prac graficznych – Protozoa – dotyczy przedstawienia środowiska, w którym żyją różne gatunki pierwotniaków z rodziny promienic. Kieruję wyobraźnię odbiorcy ku makrofotografii świata przyrody.
Praca Wyludniacz Natalii Pietsch odnosi się do ciężkich, osobistych przeżyć autorki, z którymi zmierzyła się obcując w domu starców. Uważam powstanie i funkcjonowanie domów starców za konieczność. Większość obserwacji poczyniłam w jednym zakładzie opiekuńczym, którego nazwy nie chcę tu wymieniać. I w nim znajdowały się osoby z personelu, którym zależało na zapewnieniu pacjentom minimalnego chociaż komfortu bycia. Jednak całokształt braku zainteresowania, zostawienie pensjonariuszy samym sobie i brak odpowiedniej organizacji – dawał niesamowicie przygnębiające wrażenie. Dom opieki powodował we mnie nieodparte skojarzenia z opowiadaniem Becketta Wyludniacz, do którego nawiązuje ten projekt. Miejsce akcji noweli jest wnętrzem walca o obwodzie 50 metrów i 16 metrach wysokości. „Choć nie ma stamtąd ucieczki, od niepamiętnych czasów chodzą słuchy [...] że jakieś wyjście istnieje [...], roi się właz ukryty w środku sufitu, wiodący do komina, u wylotu, którego miałyby jeszcze świecić słońce i inne gwiazdy."